środa, 25 lipca 2012

Napisane czerwonym atramentem cz. 2

... Nagle usłyszeli huk zamykanych drzwi.
- Myślałem, że wszyscy śpią szepnął spanikowany Minho. Taemin przyciągnął do siebie rapera i pocałował go, tak, że Choi zrobiło się jeszcze goręcej.
- Tae.. Zamruczał Minho gdzie się tego nauczyłeś? Maknae zrobił zadziorną minę.
- Nie wiem czy zauważyłeś, ale nie jestem już dzieckiem.. Tae rzucił bruneta na poduszki i położył się na nim. Jego ręce niespokojnie badały ciało Minho, który przymknął oczy i pozwolił, aby Maknae przejął inicjatywę. Oboje cicho dyszeli. Kiedy po raz drugi, tym razem głośniej usłyszeli trzask zamykanych drzwi, odskoczyli od siebie jak oparzeni. Młodszy zapalił lampkę, która słabo oświetliła mały pokój.
 - Cholera. Jakbyśmy robili coś złego. zirytował się raper. Tae przytaknął i zaczął zbierać z podłogi porozrzucane ubrania. Ze zdziwieniem stwierdził, że ani on, ani Minho nie mają na sobie spodni. Spojrzał pytająco na bruneta. Ten odpowiedział mu rozbrajającym uśmiechem.
 - Nie pamiętam kiedy - wzruszył ramionami - jakoś pomiędzy..
 - Dobrze już. Lepiej nie opowiadaj - przerwał mu rozbawiony Tae. Minho zaśmiał się i przyciągnął młodego do siebie. Wtulił się w idealnie gładkie ciało Maknae. Taemin westchnął i z uśmiechem na twarzy zaczął bawić się niesfornymi kosmykami włosów rapera.
 - Minho..? szepnął. Brunet uniósł głowę i spojrzał w kuszącą głębię jego oczu. 'Uwielbiam go. Uwielbiam spojrzenie jego oczu. Uwielbiam..'  przemknęło przez głowę Choi. - Ja chyba.. - Taemin zawahał się. 'Mogę mu to powiedzieć?' zapytał samego siebie. Minho zbliżył twarz do Tae. Musnął wargami jego policzek i szepnął do ucha.
 - Ja też Cię kocham Minnie...
 ...........................

Jong głośno trzasnął drzwiami. Był wkurzony na wszystko i wszystkich. Przed chwilą Key zrobił mu jazdę o to, że przytula się do Onew. 'Czy to coś złego?! Nie!! To dlaczego on się do tego miesza?! Po jasną cholerę robi mi jazdę o coś takiego?!' Usiadł na łóżku. Razem z Jinki długo siedzieli w kuchni, sprzątając po kolacji, rozmawiając.. kiedy wracał na górę było już coś po północy. Postanowił przed snem wpaść do Keya, który zazwyczaj do późnej nocy przeglądał portale modowe, wyszukując inspiracje do coraz to bardziej wymyślnych kreacji dla zespołu. Faktycznie, zastał go siedzącego przy nowym laptopie (stary zalał kawą), ale gdy chciał się odezwać, Kim niespodziewanie wybuchnął, wygarniając mu, że nie chce rozmawiać z kimś takim jak Jong. Nieźle na niego nawrzeszczał, wspominając coś o tym, że jeżeli Jongi chce być homo, to może sobie świntuszyć gdzie indziej jak w ich wspólnej kuchni. Zaskoczony Jonghyun nie mógł wydobyć z siebie głosu. Patrzył wielkimi oczami jak Kibum wyrzuca go z pokoju, wciąż wykrzykując pod jego adresem bluzgi. Stał pod drzwiami Keya dopóki nie odzyskał władzy nad kończynami. 'ŻE CO?'. Na samo wspomnienie o tym wszystkim, Jonga ogarniał gniew. Krążył po pokoju. W końcu nie wytrzymał, chwycił kilka rzeczy i wyszedł na korytarz. Zmierzał w stronę pokoju Onewa. Po drodze spotkał Minho stąpającego cicho w stronę swojego pokoju.
 - Minho? Co ty tu robisz o tej porze?
 - Mogę zapytać o to samo ciebie. - rzucił raper przez ramię, znikając za rogiem. Jong machnął ręką i przebiegł na palcach przez korytarz zatrzymując się dopiero przed drzwiami do pokoju lidera. Zapukał. W odpowiedzi zza drzwi wychyliła się rozczochrana głowa Onew'a.
 - W czymś pomóc? zapytał jak zwykle pogodnie.
 - Tak - rzucił Jong wpraszając się do pomieszczenia. - Nie mogę spać sam.

.............................


Kiedy emocje w Key'u opadły zaczął zastanawiać się, czy dobrze zrobił tak krzycząc na Jonga. Nie żałował, 'Jongusiowi należały się zjebki, ale niepotrzebnie zacząłem to o świntuszeniu. Nie mogłem się powstrzymać! Jak on mógł przytulać Onew'a?! Cholera.. znów gadam jakbyśmy byli parą...' Wstał z łóżka i powlókł się do pustej kuchni.
- Dziwnie tu. Tak cicho.. - powiedział do siebie. Spojrzał na wielkie zdjęcie wiszące nad ogromną lodówką, przedstawiające całą piątkę po ich pierwszym występie. - Jak to dawno temu było. A wydaje się, że dopiero wczoraj, zdenerwowani wchodziliśmy na scenę, nie wierząc, że to się dzieje naprawdę. - zamyślił się. 'Jednak trochę za ostro potraktowałem Jongusia. Muszę iść go zaraz przeprosić.' pomyślał i pobiegł do pokoju Jonghyuna. Ku jego szczeremu zdziwieniu pomieszczenie było puste. Łóżko nie wyglądało jakby ktoś w nim spał. A już szczególnie nie Jonghyun, który potrafi podczas snu zrzucić wszystkie poduszki, kołdrę, a nawet prześcieradło i nie myśli tego rano sprzątać. Ze zmarszczonymi brwiami wycofał się z drzwi. Coś tknęło go, żeby zajrzeć do Onew'a. Z dziwnie szybko bijącym sercem podbiegł pod pokój lidera. Zawahał się tylko przez chwilę. Położył dłoń na klamce i pewnie otworzył drzwi. Na początku pomieszczenie wydawało mu się puste, jednak, kiedy jego wzrok padł na łóżko, serce zatrzymało mu się na chwilę; każde następne bicie tego, jak uważał w tym momencie Kibum, niepotrzebnego mięśnia, powodowało u niego nasilający się ból. Nie mógł złapać oddechu. Normalnie zacząłby krzyczeć, jak to ma w zwyczaju, teraz jednak jego ciało zostało całkowicie sparaliżowane. Zamrugał, zachwiał się i cofnął do przedpokoju. Zamknął cicho drzwi i ze spuszczoną głową dowlókł się do siebie.
- Nie. Nie. Nie! Nie!! NIE!! NIEEE!!!!! - zaczął drzeć się i rzucać poduszkami. Ja mu dam..! - koniec zdania zniknął mu zmieniając się w płacz. Chwycił poduszkę, rozerwał ją i rzucił z całej siły w ścianę. Pierze latało po całym pokoju tworząc fascynujący obraz, Kim jednak pogrążony w rozpaczy przestał widzieć cokolwiek. W jego głowie był jedynie obraz Jonghyuna. Jonghuna leżącego z nagim torsem w łóżku Jinki. Jonghyuna leżącego z nagim torsem w łóżku Jinki razem z Jinki. Jong PRZYTULAŁ SIĘ do Jinki. - TY SZMATO! - Key tonął w łzach, rzucał się po pokoju, zrzucając wszystko co stanęło mu na drodze. Nie widział nic, jedynie rozmazane kształty, przez co potknął się i upadł na podłogę. - JONG TY SPRZEDAJNA DZIWKO! - Kim trząsł się cały. Chwycił się za ramiona i skulił jak skarcony pies. 'To się nie dzieje naprawdę. Za chwilę się obudzę i wszystko będzie po staremu' starał się przekonywać swój mózg, jednak on miał inny pogląd na tę sprawę i wciąż podsuwał mu wyraźny obraz. >Jong w samych spodniach od dresu, z jego idealnie wyrzeźbionymi mięśniami, leżący głową na Onew'ie, przyciskając go do siebie. Spali. Po ustach Jonghyuna błąkał się delikatny uśmiech...<
- NIEEEEEEEEEE!!!! - Key zaczął wyć. Najzwyczajniej w świecie ryczeć. Pierwszy raz w życiu tak się zachowywał. Nie mógł przestać. Miał wrażenie, że umrze. Skulił się jeszcze bardziej, próbując opanować dygoczące ciało. Wyglądał strasznie. Cała czerwona twarz, mokra od łez, spuchnięte oczy i włosy - zawsze idealnie ułożone, teraz przypominały wyglądem gniazdo - rozczochrane i pełne pierza. Głowa mu pękała. Podniósł się i chwiejnym krokiem podszedł do łóżka. Chwycił jedyną nienaruszoną jeszcze poduszkę, położył się ostrożnie na łóżku i wtulił w miękki materiał.
- Jongi.. dlaczego.. dlaczego mi to zrobiłeś? Jongi.. przecież ty jesteś mój. Jongi.. Jonguś.. dlaczego...?

.......................................................

Tae przechodził zamyślony przez korytarz prowadzący do salonu, gdy usłyszał cichy szloch w pokoju Kibuma...


2 komentarze:

  1. chłopaki chyba lubią w rozpaczy rozpierdzielać wszystko co im na,drodze stanie ^^

    OdpowiedzUsuń